W ciągu dnia prawie nie widać naszej kotki. Jednego dnia jest na kanapie, następnego na łóżku, a po południu zazwyczaj znajduję ją wyciągniętą przy oknie. Wygląda na to, że jej największą troską jest wybór odpowiedniego miejsca do spania.
Potem nadchodzi wieczór.
Gdy tylko się położę i poczuję, że wreszcie zapadła cisza, zaczyna się. Biegnie korytarzem, wskakuje na drapak, coś upada w kuchni i chwilę później słyszę kolejny huk. Najlepsze są oczywiście nocne sprinty. Leżysz w łóżku i nagle czujesz, jakby przez twoje mieszkanie przebiegło małe stado koni.
Wcześniej tego nie rozumiałem.
Zastanawiałem się, dlaczego on w ogóle śpi cały dzień, skoro o drugiej w nocy musi biegać po mieszkaniu.
Ale kot tak naprawdę nie decydował o moim codziennym życiu.
Koty są zazwyczaj najbardziej aktywne o świcie i zmierzchu. To pozostałość po ich naturalnym trybie życia, kiedy polowały o tej porze. Dlatego, choć ja mam wrażenie, że do wieczora dzień już dawno minął, kot może mieć dokładnie odwrotne zdanie.
A kiedy prześpi cały dzień, ma mnóstwo energii.
Pewnego dnia skupiłam się na tym trochę bardziej. Nie żebym śledziła jej sen cały dzień, ale zaczęłam zauważać, co właściwie robi, kiedy jesteśmy w domu. I tak robi. Dużo śpi. Ale w międzyczasie też biega, obserwuje coś za oknem, trochę się bawi, a potem znowu się kładzie.
Oczywiście, kiedy nas nie ma, nie wiem, jak wygląda jej dzień. Może większość czasu przesypia. Może się nudzi.
A nuda może być sporym problemem dla kota domowego.
Na zewnątrz kotka zawsze ma coś do oglądania. Ptaki, owady, inne koty, ludzi, dźwięki, zapachy. W domu ma miskę, legowisko i zabawkę, którą zignorowała już trzy razy, bo ewidentnie przestała sprawiać jej przyjemność.
Potem wracamy wieczorem do domu i czekamy, aż pójdzie spać.
Ale w końcu ma towarzystwo.
Nam pomogło, gdy zaczęliśmy się z nią bawić wieczorem. Nic skomplikowanego. Wędka, mysz, coś, za czym mogłaby pobiegać. Czasami chowam kilka suchych karm w różnych miejscach i pozwalam jej je znaleźć. To ciekawe, jak bardzo potrafi ją to zająć.
Potem dostaje jedzenie i zazwyczaj udaje się gdzieś, gdzie może posprzątać, żeby mieć ciszę.
To nie jest cudowna metoda. Czasem działa, a czasem o drugiej w nocy decyduje, że korytarz wymaga gruntownego spaceru.
Jedyny błąd, jaki popełniliśmy, to miauczenie w nocy.
Kiedy zawołała, ktoś wstał. Czasem dostawała jedzenie, czasem zwierzaka, a czasem po prostu otwieraliśmy drzwi. Oczywiście kot szybko połączył te dwie rzeczy. Miauczę = osoba wstaje.
Minęło trochę czasu zanim wytłumaczyliśmy jej, że tej nocy nie wydarzy się nic ciekawego.
Myślę, że naprawdę łatwo jest nieświadomie zachęcać koty do pewnych zachowań. Chcesz ją zadowolić, bo miauczy, i nawet nie zdajesz sobie sprawy, że w ten sposób pokazujesz jej, że to działa.
Oczywiście, jeśli Twój kot nagle zacznie dużo miauczeć w nocy, chodzić po mieszkaniu lub jego zachowanie znacząco się zmieni, nie zakładałbym automatycznie, że to jakieś nowe nocne hobby. U starszych kotów zmiana nocnego trybu życia może również wiązać się z problemami zdrowotnymi i w takim przypadku wolałbym skonsultować się z lekarzem weterynarii.
Poza tym przyzwyczaiłam się już do tego, że nasz kot nie przeżywa dokładnie tego samego dnia co ja.
Czasami zasypia obok mnie w nocy i jest cicho. Innym razem słyszę drapanie w drapak o drugiej w nocy, a potem znajomy odgłos tupania na korytarzu.
A rano?
Oczywiście, że śpi rano.
Wyciągnięty na połowie kanapy, zadowolony i całkowicie śpiący.
Mam trochę mniej.