Mam wrażenie, że w ostatnich latach dla kotów sprzedawano niemal wszystko. Suplementy na sierść, trawienie, odporność, stawy... a do tego mnóstwo ziół, które obiecują cuda. Łatwo wpaść w pułapkę, że jeśli nie masz ich w domu, odmawiasz kotu czegoś.
Ale tak nie jest.
Koty są pod tym względem dość oszczędne. Jeśli mają dobrej jakości karmę, dużo wody i są zdrowe, zazwyczaj radzą sobie z dużo mniejszą ilością, niż nam się wydaje. Ale to nie znaczy, że zioła i niektóre suplementy nie mają tu zastosowania. Warto po prostu wiedzieć, które z nich mają sens, a które lepiej zostawić w sklepie.
Kiedy myślimy o ziołach dla kotów, większość ludzi myśli o kocimiętce. I nic dziwnego.
Niektóre koty szaleją za nią. Tarzają się po podłodze, ocierają o zabawkę lub bawią się nią znacznie dłużej niż zwykle. Ale są i takie, które przechodzą obok zabawki i nawet się nie odwracają. I nie ma w tym nic dziwnego.
Byłem dość zaskoczony, że działanie kocimiętki nie jest takie samo u wszystkich kotów. Niektóre reagują na nią bardzo silnie, inne prawie wcale. Nawet kocięta często nie zwracają na nią uwagi. Więc jeśli Twój kot zachowuje całkowity spokój, to na pewno nie oznacza, że kupiłeś niewłaściwą.
Szczerze? Waleriana nigdy mi za bardzo nie pachniała. Jej zapach bardziej przypomina mi stare, nieprane skarpetki.
Koty oczywiście mają inne zdanie.
Pluszowe zabawki z kocimiętką cieszą się ogromną popularnością wśród wielu kotów. Warto po prostu nie zostawiać ich cały czas w domu. Są o wiele ciekawsze, gdy wyciąga się je od czasu do czasu, niż gdy leżą w tym samym miejscu przez cały tydzień.
I to faktycznie ma sens. Po pewnym czasie oglądamy prawie wszystko.
Moim zdaniem jest to jedna z najbardziej praktycznych rzeczy, jaką prawie każdy może mieć w domu.
Zwłaszcza jeśli Twój kot spędza większość czasu w domu.
Kocimiętka wspomaga trawienie, a także pomaga w walce z bezoarami, czyli kępkami sierści, które koty połykają podczas pielęgnacji. Co więcej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że posiadanie własnej kocimiętki pomoże roślinom doniczkowym trzymać się od Ciebie z daleka, przynajmniej od czasu do czasu.
Celowo mówię „od czasu do czasu”. Niektóre koty uważają, że najsmaczniejszy kwiat to ten, którego zdecydowanie nie powinny skubać.
Czasami spotykam się z poradami, że rumianek działa uspokajająco albo że melisa lekarska pomoże nerwowemu kotu.
Ale byłbym ostrożny z podobnymi eksperymentami na kotach.
To, że zioło jest dobre dla ludzi, nie oznacza, że jest dobre dla zwierząt. Poza tym każdy kot reaguje trochę inaczej. Chyba że weterynarz zaleci inaczej, osobiście bym czegoś takiego nie próbował.
Naturalne nie oznacza automatycznie bezpieczne.
Myślę, że czasami strach jest tu niepotrzebny. Otwierasz internet i po chwili czujesz, że twój kot traci wszystko.
W rzeczywistości podstawą jest zazwyczaj wysokiej jakości karma pełnoporcjowa, która zawiera już większość składników odżywczych, których potrzebuje zdrowy kot.
Ale są chwile, kiedy suplementy naprawdę mogą pomóc. Starsze koty często doceniają wsparcie stawów , koty długowłose mogą skorzystać z pasty bezoarowej , a niektórym kotom probiotyki mogą pomóc, jeśli weterynarz zaleci je ze względu na wrażliwy układ pokarmowy lub po kuracji antybiotykowej.
Ale to zwykle jest konkretna sytuacja, a nie coś, co powinno automatycznie spotkać każdego kota.
Gdybym miał wymienić jeden suplement, który pojawia się naprawdę często, byłby to olej rybi i kwasy tłuszczowe omega-3.
W domu stosujemy olej z łososia Ibera od ponad roku.
Mogą one wspierać jakość sierści i skóry i są przydatne na przykład w okresie linienia lub u kotów z długotrwałymi problemami z sierścią. Po prostu nie dodawałabym niczego więcej bez zastanowienia. Nawet w przypadku suplementów, więcej niekoniecznie znaczy lepiej.
Im dłużej mamy kota w domu, tym bardziej myślę, że czasami za bardzo gonimy za czymś nowym.
Kupujemy zioła, witaminy, nowe przysmaki, kolejną zabawkę... a tymczasem kot kładzie się zadowolony w tekturowym pudełku, które mieliśmy wyrzucić.
Nie twierdzę, że zioła czy suplementy są bezużyteczne. Niektóre z nich mogą być naprawdę pomocne, a kocimiętka i jej liście z pewnością mają swoje miejsce w naszym domu.
Po prostu nie spodziewałbym się po nich cudów.
Zadowolony kot to zazwyczaj zasługa zwyczajnych rzeczy. Dobrego jedzenia, czystej miski z wodą, miejsca, gdzie nikt go nie niepokoi, i osoby, która doskonale wie, że jeśli kot postanowi coś zignorować, to po prostu to zignoruje. I nawet najlepsze zioła na świecie nic na to nie poradzą.
A w przyszłym tygodniu zajmiemy się innym tematem.
Baw się dobrze!
Barča - zespół krmeni.cz